Kliknij, by przejść do serwisu
Profil: Zaloguj się / Zarejestruj się

 

 
Odpowiedz na ten tematRozpocznij nowy temat
Andrzej Karoń
post 12 lis 2010 - 02:47
Post #1


Użytkownik


Postów: 20
Dołączył: nie, 07 lis 10
Skąd: Olkusz



Od kilku lat ukraińskie biura podróży, oferują tzw."Ekstremalne Wycieczki" do miejsca największej awarii jądrowej: Elektrowni CzAES i jej okolic — wpierw za horrendalne pieniądze np.: 6000$/osobę — dziś ta cena może być nawet 12× mniejsza dla jednej osoby, a przy wyjeździe w grupie kilku-kilkunastoosobowej, nawet i ponad 40× mniejsza za każdą osobę...

Od 2007 r., istnieje też możliwość pojechania na tego typu wyprawę nie z Kijowa, lecz z Krakowa oraz z Warszawy...

Wpierw przed taką wyprawą oczywiście trzeba odpowiedzieć sobie na dwa podstawowe pytania:






CZY TO JEST BEZPIECZNE?!


Podczas zwiedzania "Strefy Wykluczenia", będzie przebywało się przez pewien czas w niektórych miejscach o podwyższonych dawkach promieniowania...

...ale czas przebywania wewnątrz "Strefy Wykluczenia", u większość oferowanych wypraw, nie jest dłuższy niż 6 godzin, z czego:
— ok.15 minut przebywa się w pobliżu Sarkofagu Bloku IV = dawce pochłoniętej max: ~1,5µSv
— ok. 3 godzin przebywa się w Prypeci = dawce pochłoniętej ~3µSv; z uwzgl. mchu 4µSv
— resztę czasu przebywa się w miejscach o jeszcze mniejszym poziomie promieniowania:
   w Stołówce CzAES: 0,25µSv/h; w Miasteczku Czarnobyl 0,14µSv/h


Odpowiada to sumarycznie dawce pochłoniętej: ~6µSv — i to przy założeniu, że zdarza się czasem w Prypeci stanąć na — bardziej skażonym od asfaltu — mchu...

(Dane dot. dawek pochodzą z własnoręcznych pomiarów dozymetrem TERRA-P.)


6µSv — czy to dużo, czy mało?


CYTAT
Powszechną w radiologii praktyką jest stosowanie zasady LNT, która postuluje, że każda dodatkowa dawka szkodzi — zaleca jej stosowanie ICRP, a nawet wciąż część raportów UNSCEAR utrzymuje LNT (choć w części raportów UNSCEAR wskazuje się na istnienie tzw.hormezy radiacyjnej)

Skumulowana dawka to: 6µSv × 70 lat = 420µSv

Ponieważ ICRP 60 zaleca wskaźnik ryzyka dla ludności wynoszący 0,05, toteż:

nadmiar ryzyka zachorowania na raka w ciągu życia: 420µSv × 0,05 = 0,000021

WNIOSEK:
Ekspozycja na dawkę 6µSv
(np.czas przebywania w "Strefie Wykluczenia")
powoduje zwiększenie ryzyka
zachorowania na raka rzędu:



0,0021%
(1:47619)




W Opuszczonej Prypeci zwiększoną aktywność radionuklidów rejestrowałem tam WYŁĄCZNIE w miejscach występowania roślinności, a szczególnie mchu (zwykle 2-5µSv/h) — unikanie tego typu miejsc, dodatkowo zmniejsza ilość wyżej wymienionej dawki pochłoniętej...






CZY WARTO?!


Na to drugie pytanie, już każdy musi sobie sam odpowiedzieć, ale jeśli ktoś się interesuje Skutkami Awarii CzAES, to czemu miałby nie skorzystać z okazji zobaczenia na własne oczy tego brzemiennego w skutkach miejsca? Związanego na dodatek z najnowszą historią ludzkości...






WIRTUALNA "WYCIECZKA" PO OPUSZCZONEJ PRYPECI...



Zanim ktoś z Państwa podejmie tą decyzję — czy pojechać może do "Strefy Wykluczenia", czy nie — proponuję uruchomić wyobraźnię i wybrać się wpierw na wirtualną wycieczkę po Prypeci...

(zdj. i tekst napisany na podstawie doświadczeń z Wypraw do Strefy Wykluczenia '07/2009 i '03/2010 + dodatkowe informacje wg. Wikimapii" Fot.: Andrzej Karoń, Lic. CC)



A więc uruchamiamy Wikimapię możemy się od razu "znaleźć" w centrum Prypeci:

http://wikimapia.org/#lat=51.4073912&l...mp;l=28&m=b

"Minęła" nas przy okazji konieczność obowiązkowej kontroli przy wjeździe do Strefy, jak również w podobnych "КПП" wewnątrz Strefy - także przy wjeżdżaniu do samej Prypeci.

A więc znaleźliśmy się w centrum... Oczom naszym ukazuje się pusty plac, częściowo zarośnięty krzaczkami wydzierającymi się z przerw między betonowymi płytami oraz częściowo zrujnowany Dom Kultury "ENERGETIK" połączony z Hotelem "POLISSYA" charakterystyczną półokrągłą galerią... Odwracając wzrok w przeciwną stronę zobaczymy zarośniętą już główną ulicę Prypeci "Aleję Lenina" zaczynającą się dużym, kiedyś białym, a dziś poszarzałym budynkiem - to jest tzw. "Biały Dom" gdzie mieszkała m.in. ówczesna Dyrekcja CzAES i Partyjne V.I.P.-y. Odwracając wzrok na zachód ujrzymy w pobliżu dwa z kilku 16-piętrowych wieżowców. Te jako jedyne w Prypeci mają na dachu godło ZSRR:



Pora coś pozwiedzać, prawda? A więc "zajrzyjmy" do Wesołego Miasteczka, mijając z lewej "ENERGETIK" przechodzimy na drugą jego stronę i tam się znajduje "Wesołe Miasteczko". Wpierw miniemy elektryczne samochody, potem karuzelę i dochodzimy do słynnego Diabelskiego Młyna:



Pokonaliśmy 330 m... (BTW: więc w rzeczywistości jest to dalej niż w grze "Stalker") Wracamy na miejsce startu; pokonana trasa 660 m. I tu jest dylemat, w którą stronę "iść"? Może na wschód do Przystani. Ok. Idziemy "ul.Kurczatowa" i po drodze tuż za hotelem "POLISSYA" będzie dawny budynek administracji z charakterystycznym "atomowym znaczkiem" nad wejściem, a nieco dalej (300 m od "ENERGETIK"-a) mijamy "SZKOŁĘ MUZYCZNĄ" i kinoteatr "PROMETEUSZ" - obok tego kinoteatru stał pomnik tegoż właśnie mitologicznego Tytana, przeniesiony w 1987 pod budynek Dyrekcji CzAES by upamiętnić pamiętną Awarię Bloku IV...

Jeżeli się uda przedrzeć przez krzaki, to można obejrzeć "Kawiarnię PRIPYAT" w której ostały się nawet resztki ciekawych witraży w oknach:



Obok znajdowała się przystań, o której cumowały statki wycieczkowe po zatoce Prypeci. (pokonana trasa 1,1 km). Idąc dalej w pobliżu brzegu Prypeci można być może dojść do dawnego Kurortu "SOLNECHNY", ale zwłaszcza latem drogę utrudniać może bujna roślinność, dlatego też "skręcimy" na południe i "przejdziemy" kawałek "al.Przyjaźni Narodów". Po lewej powinniśmy dostrzec jeden z kilku sporych budynków Miejskiego Szpitala i Przychodni Lekarskiej z charakterystyczną sentencją na dachu "ZDROWIE NARODU – BOGACTWEM KRAJU", ale latem sam byłem zaskoczony że tamtejsza bujna roślinność skutecznie zasłania cały budynek, łącznie z napisem! To tu przywieziono 26.IV.1986 pierwsze napromieniowane osoby z CzAES...
Szpital ten to OGROMNY KOMPLEKS budynków, miał m.in.nawet własną Aulę:

            


Po drugiej stronie alei, za krzakami jest "SZKOŁA PODSTAWOWA nr 1" JEST TO NIEBEZPIECZNE MIEJSCE, gdyż część budynku zdążyła się już zawalić (np. widać na wyższym piętrze na wpół wiszący w powietrzu kaloryfer!), a stan pozostałej jego części też jest niepewny.

      


Idąc na południe trafilibyśmy m.in. na "PRZEDSZKOLE nr3" i 'PRZEDSZKOLE nr2 "IWUSZKA"', ale trudno powiedzieć, czy rozbujała roślinność by pozwoliła na dojście do nich. Dlatego też wróćmy się do "al.Przyjaźni Narodów" i przejdźmy się nią do końca, aż dojdziemy do księgarni (pokonana trasa 2,4 km).

Mijamy Punkt Kontrolny uśmiechając się przyjaźnie do Strażników i przechodzimy "ul.Entuzjastów" do kolejnego tzw. mikrorejonu. Tutaj znajduje się pierwsze większe przedszkole: 'PRZEDSZKOLE Nr.6 "PRZYJAŹŃ"'. W tej części miasta znajduje się też 'PRZEDSZKOLE "MEDVIEZHONOK"', 'PRZEDSZKOLE nr4 "ZOŁOTOJ PIETUSHOK"' oraz "SZKOŁA PODST. nr 2". Trudno powiedzieć czy roślinność pozwoli do nich dotrzeć, dlatego też udajmy się ul."Łesi Ukrajinki" i mijając spora stację uzdatniania wody, udajmy się na skrzyżowanie z "ul.Kurczatowa". Tuż przed skrzyżowaniem będzie bardzo ciekawe miejsce "POSTERUNEK MILICJI":

                  


A za posterunkiem Milicji - na obrzeżach miasta "REMIZA STRAŻY POŻARNEJ" - to z niej ruszyli dzielni strażacy gasić pożar CzAES. Dalsza (środkowa) część "ul. Łesi Ukrajinki" nie obfituje w ciekawe miejsca, a że pokonaliśmy już i tak 4,2 km, więc proponuję przejść się "ul.Kurczatowa" ku centrum. Po drodze będziemy mogli zwiedzić jedno z częściej odwiedzanych dużych przedszkoli w realnej Prypeci: 'PRZEDSZKOLE "ZŁOTY KLUCZ"', do którego nawet latem nie jest trudno się dostać i jest blisko Centrum (w odróżnieniu pewnie od 'PRZEDSZKOLA nr 8 "TEMEROK"'). Mijamy jeden z dwóch 16-piętrowych budynków z godłem ZSRR i dochodzimy do Centrum. Budynek można w sumie zwiedzać, ale warto zwrócić uwagę na przyczepione do szyb dziwne urządzenia... są to czujniki ruchu, które z pewnością miały wykryć swego czasu osoby ukrywające się po ewakuacji - ewentualnie chronić początkowo mienie przed szabrownikami (później Wojsko i tak samo niszczyło mienie mieszkańców).
Kto wie, czy do dziś nie spełniają swojej roli?

Idziemy teraz na północ "ul.Łazariewa" (Egor I. Łazariew był wojennym bohaterem, który zginął w 1943 w okolicy pobliskiej Stacji Janów). Po drodze jest niewielka "DZIECIĘCA POLIKLINIKA" i dochodzimy do skrzyżowania z "ul.Sportową". Jak sport to sport: chodźmy więc na wschodnią stronę miasta na stadion, bo i tak pokonaliśmy 5,5 km marszu. Stadion wita nas jedyną ocalałą z dwóch wież oświetleniowych - która się pewnie wkrótce i tak przewróci, podobnie jak już się to stało z drugą. Trybuny świecą pustkami, za to na boisku i nawet na bieżni rośliny "prześcigają" się które z nich szybciej zetrą ślady działalności człowieka tutaj - bo dziś tu nie człowiek jest "panem"!

Nieco dalej na północ od Stadionu jest tez 'PRZEDSZKOLE "CHEBURASHKA"', "SZKOŁA ŚREDNIA nr 5" i jeszcze jedno "PRZEDSZKOLE", ale o wiele ciekawsze miejsce jest po drugiej stronie "ul.Sportowej", więc proponuje by wrócić ze Stadionu i przejść przez skrzyżowanie obok "PUNKTU USŁUGOWEGO "YUBILEYNY"' (tzw. "КБО"). Latem "ul. Sportowa" wygląda jak leśna alejka! Proponuję wpierw przejść do "LAZUROWEGO BASENU", bo łatwiej się nieco do niego dostać i pozwiedzać ten wciąż piękny ośrodek sportowy:



Maski ochronne polecane są ze względów profilaktycznych, gdyż wewnątrz budynków jest jeszcze mniej radionuklidów (potwierdzam dozymetrycznie: 0,1µSv/h) niż na zewnątrz, ale jest za to mnóstwo kurzu, brudu, pleśni itp. A po co to całe "dziadostwo" wdychać?

Następnie warto spróbować się jednak przedrzeć przez krzaki i chaszcze do pobliskiej "SZKOŁY ŚREDNIEJ nr 3". Jest wciąż ładna pomimo dewastacji:

      


...zaś w piwnicy tej szkoły jest porażająca pamiątka tamtych wydarzeń: setki bezładnie porozrzucanych masek pgaz!

Brr! Wyjdźmy stamtąd na zewnątrz i pójdźmy na "ul. Łesi Ukrajinki" (po drodze miniemy 16-piętrowy wieżowiec na skrzyżowaniu tejże ulicy z "ul.Sportową"):

            


Można pójść dalej do dawnych "ZAKŁADÓW JUPITER", ale na ich zwiedzanie trzeba mieć sporo wolnego czasu, a tego niestety bardzo brakuje w Strefie, gdyż jest on ściśle limitowany przez Strażników i Wojsko, a przed nami jest jeszcze to i owo do zobaczenia...

            

            


W tym mikrorejonie jest chyba najwięcej budynków świadczących o ogromnym wyżu demograficznym Prypeci (ok.1000 urodzeń rocznie!): "SZKOŁA ŚREDNIA nr 4":



''PRZEDSZKOLE nr 9 "GWIAZDKA"', 'PRZEDSZKOLE "SKAZKA"', i jeszcze jedno "PRZEDSZKOLE". Zamiast próbować się do nich dostać, może lepiej przejść się "ul.Łesi Ukrajinki" na północ:



Gdzie w oddali widać charakterystyczny 16-piętrowy budynek zwany ze względu na białą barwę "Fujiyamą". Jeśli się tylko Przewodnik zgodzi, to można spróbować wyjść na dach wąską klatką schodową - dość mocno zagraconą porzuconymi rzeczami przez szabrowników, ale do przejścia.

W odróżnieniu od wielu innych budynków w Prypeci, jego eksploracja nie powinna raczej grozić wypadkiem. Tutaj także rzadziej kręcą się patrole Strażników. Na samej górze trzeba tylko zachować nieco ostrożności na metalowej kładce między strychem, a wyjściem na dach...

...A NA DACHU NIE ZBLIŻAĆ SIĘ ZA BLISKO ZARDZEWIAŁEJ i NIEPEWNEJ DZIŚ BARIERKI!

Trudy wspinaczki na 16-piętro się opłacają:



Widok oszałamiający! Na powyższym zdjęciu widać m.in. Elektrownię CzAES oraz niektóre z wieżowców w Prypeci. Ten z lewej jest przy centrum, a ten z prawej u wylotu "ul.Sportowej".

Patrząc bardziej na południe widać zaś "Oko Moskwy", a na północ Ukraińsko-Białoruskie lasy...

Wiecie, że pokonaliśmy wirtualnie już 7,4 km drogi?! Pora zejść z wieżowca, bo jest jeszcze trochę przed nami. Idziemy teraz "ul.Budowlanych". Ta część Prypeci w wielu miejscach była dopiero budowana, aż do pamiętnej Awarii CzAES 1986 r. - miasto porzucono a z nim także i te budowy. Natomiast ukończone, charakterystyczne dla tej ulicy "łamane" bloki wyglądają przerażająco - przez te swoje wybite praktycznie wszystkie szyby:



Na tejże ulicy spotkałem też jedyną roślinę w Prypeci, której owoce nosiły wciąż widoczne "ślady", być może powiązane z wydarzeniami z lat 80. ub.w. – aczkolwiek wygląd tego „niepryskanego” przecież jabłka, zawdzięczać może działalności np.robaków.:



Na tej ulicy też są trzy "PRZEDSZKOLA", z czego jedno z nich czasowo pełniło rolę "LABORATORIUM DOZYMETRYCZNEGO" (to stamtąd pewnie pochodzą zdjęcia "zmutowanych" okazów roślin Czarnobyla, które można znaleźć w Internecie), w pobliżu można zajrzeć na zawaloną już "SZKLARNIĘ", wracając od niej i idąc znów "ul.Budowlanych" mijamy charakterystyczne dwa wieżowce na skrzyżowaniu "ul.Budowlanych" i "ul.Bohaterów Stalingradu", a nieco dalej są podobnie "łamane" bloki jak po drugiej stronie, a także "DOM HARCERSTWA", a za nim grobla prowadząca już na pustkowie, więc to już jest koniec naszej wędrówki... Pora wracać.

Wracamy się "ul.Bohaterów Stalingradu"... Nieco dalej za tamtymi wieżowcami na skrzyżowaniu, można spotkać charakterystyczną "koniczynkę". Ten znak i miejsce tak mnie zaintrygowało, że zrobiłem specjalnie podwójne jego zdjęcie z pewnym przesunięciem, które dało się potem przerobić na tzw. Anaglif - z pomocą okularów z czerwono-niebieskimi okienkami, można zobaczyć Prypeć 3-D:





"Idąc" dalej mijamy skrzyżowanie z "ul. Sportową", i wracamy do Centrum tą samą "ul.Łazariewa", którą szliśmy wcześniej i gdy dochodzimy pod "ENERGETIK" minął właśnie 11. kilometr naszej wirtualnej trasy!

Gdybyśmy chcieli przy okazji zwiedzić przybrzeżny Kurort i "ZAKŁADY JUPITER", ta trasa byłaby kilka kilometrów dłuższa...





Ta wirtualna podroż zajęła pewnie Państwu jakieś kilkanaście minut, góra pół godziny czytania i przeglądania "Wikimapii" - prawda?

W rzeczywistej Prypeci z uwagi na przedzieranie się przez roślinność taka 11 km wędrówka zajmie co najmniej 6-8 godz. — a więc znacznie dłużej,niż na to pozwala napięty program typowej wycieczki — i to jeszcze pod warunkiem, że ograniczy się do minimum ilość i czas zwiedzania budynków...[/b]
Przejdź na górę strony
 
+Zacytuj post
Karin*
post 16 lis 2010 - 11:03
Post #2










Głupotą jest twierdzić, że wizyta w strefie zamkniętej jest bezpieczna.

Głupotą jest twierdzenie, że katastrofa w Czarnobylu była przypadkowa i nie może się powtórzyć. Urządzenia są zawodne, a ludzie czasem mają zaćmienia. Nieszczęśliwy zbieg okoliczności zdarza się często. Katastrofy atomowe przy krótkiej historii użytkowania atomu przez człowieka zdarzają się zbyt często (statystycznie i realnie), więc ta technologia jest niebezpieczna. A 1986 rok tylko potwierdza to twierdzenie.
Przejdź na górę strony
 
+Zacytuj post
Andrzej Karoń
post 18 lis 2010 - 22:30
Post #3


Użytkownik


Postów: 20
Dołączył: nie, 07 lis 10
Skąd: Olkusz



CYTAT(Karin @ 16 lis 2010 - 11:03) *
Głupotą jest twierdzić, że wizyta w strefie zamkniętej jest bezpieczna.

(...)


Porównajmy wpierw jakie były tam dawki z 1986, a jakie w 2010...

Tuż po 26.IV.1986 r. aktywność izotopów wyemitowanych w wyniku Awarii CzAES była wokoło jej bardzo wysoka — na wielu filmach archiwalnych z tamtych dni można zobaczyć nawet błyski świadczące o tym:

CYTAT

(Źródło: YouTube)


W powyższym filmiku, podano iż aktywność w Prypeci była rzędu 1 R — a więc mogąca już mieć pewien wpływ na zdrowie.
W przeliczeniu na dzisiaj używane jednostki: tzw.dawce równoważnej "1 R" odpowiada dawka ekspozycyjna 0.00876 Sv = 8.76 mili Sv.

Choć są to wysokie dawki, nie są one jednak jeszcze śmiertelne... Musiałaby być co najmniej ponad 100× wyższe na to.


Dwadzieścia parę lat później w Prypeci wszyscy którzy tam bywają, mierzą już dawki SETKI a nawet TYSIĄCE × MNIEJSZE, w porównaniu do tegoż "1 R" — jest np. na YouTube wiele filmików pokazujących tego typu pomiary, poniżej podaję własne:

KOD
Pomiary promieniowania w Marcu 2010 (tj. miesiąc przed 24-ą Rocznicą Awarii). Pomiary wykonane przez mnie dozymetrem "TERRA-P" wskazywały, że w Zonie i większości miejsc Prypeci dawka ekspozycyjna była rzędu 1 mikro Sv/h  =~0,0001 R/h, a często i mniej (np. w okolicach Lazurowego Basenu 0,23 mikro Sv/h — 0,000026 R/h)...
  
  
  Wzrost promieniowania obserwowałem na enklawach mchu, ale jednak tylko w tych w centrum:
  - mech koło "Hotelu Polesie" 2 mikro Sv/h = ~0,0002 R/h koło "Energetyka" 5 mikro Sv/h = ~0,0006 R/h
  - mech koło samochodzików w wesołym miasteczku 18 mikro Sv/h = 0,002 R/h
  - mech poza centrum nie wskazywał już znaczącego wzrostu ponad otoczenie
  
  - wbrew obiegowej opinii w budynkach nie ma wzrostu promieniowania, dozymetr wskazywał w nich 0,1 mikro Sv/h = ~0,00001 R/h
  
  - wzrost promieniowania był za to w ściernisku zwanym szumnie "Czerwonym Lasem" 7 mikro Sv/h = ~0,0008 R/h w pojeździe (czyli in situ byłoby kilka, kilkanaście razy wyżej).
  
  -200 metrów od Sarkofagu Bloku IV: 3 mikro Sv/h = ~0,0003 R/h
  
  - niedaleko niedokończonych Bloków V i VI: 1 mikro Sv/h = ~0,0001 R/h
  
  A wystarczy pojechać tylko kilka, kilkanaście km od CzAES i...
  
  ...np. w miasteczku Czarnobyl jest już nikłe 0,14 mikro Sv/h = 0,000016 R/h!
  
  CZYLI TAKIE SAMO JAK W WARSZAWIE pod PKiN – 0,15 mikro Sv/h = 0,000017 R/h!





Łatwiej więc potencjalnie dziś w Prypeci zrobić sobie krzywdę np.wpadając do studzienki kanalizacyjnej, których pokrywy ukradli szabrownicy — niż zachorować na ARS (chorobę popromienną).

Rzecz jasna na tego typu wyprawy jeżdżą osoby, które zdają sobie sprawę, ze skali zniszczeń nieremontowanego od prawie ćwierćwiecza Opuszczonego Miasta i poruszają się po nim Z ROZWAGĄ.
Dlatego też prócz nielicznych przypadków drobnych stłuczeń, nikomu tam jeszcze się nie stała poważna krzywda...




CYTAT(Karin @ 16 lis 2010 - 11:03) *
(...)

Głupotą jest twierdzenie, że katastrofa w Czarnobylu była przypadkowa i nie może się powtórzyć. Urządzenia są zawodne, a ludzie czasem mają zaćmienia. Nieszczęśliwy zbieg okoliczności zdarza się często. Katastrofy atomowe przy krótkiej historii użytkowania atomu przez człowieka zdarzają się zbyt często (statystycznie i realnie), więc ta technologia jest niebezpieczna. A 1986 rok tylko potwierdza to twierdzenie.


Podaj proszę "te setki" przykładów, bo ja osobiście znam góra ok. 20 awarii jądrowych (z lat  1957-2005), w których ucierpieli bądź zginęli ludzie, ewentualnie przyczyniły się do wysokich milionowych strat $.

Natomiast w ciągu ponad pół wieku energetyki jądrowej, pracowało mnóstwo różnego typu reaktorów, a najbardziej sprawdziły się reaktory wodne PWR/BWR. Przeliczając ilość czasu przepracowanych do dziś przez reaktory, uzbiera się ponad 10000 REAKTORO-LAT. Może i jest to krótki okres historii czasu, ale nie jest to krótki czas DOŚWIADCZENIA.


Natomiast awaria w CzAES nie była przypadkowa, co do typu oraz wykorzystania reaktora.
W 1957 w ówczesnym Windscale doszło do podobnej do Czarnobylskiej awarii: też uległ zapaleniu grafitowy moderator i doszło do kontaminacji terenu (aczkolwiek na mniejszą nieco skalę niż w 1986), oraz również zginęli ludzie.

Zarówno w Windscale i CzAES, były to WOJSKOWE REAKTORY moderowane niebezpiecznym GRAFITEM (ale umożliwiającym wojskowym konstrukcję reaktora używanego do produkcji militarnego plutonu).
"Innowacyjną głupotą" ZSRR było dodatkowa próba sprzęgnięcia WOJSKOWEGO reaktora RBMK do produkcji energii elektrycznej, co jeszcze bardziej skomplikowało jego obsługę i sterowanie, zaś "gwoździem do trumny" radzieckiej idei «mirnego (?) atomu», były pamiętne testy z nocy z 25-26.IV.1986.

Winnemu Awarii CzAES jest przede wszystkim IMHO sam radziecki system: było w nim wszystko utajniane, np.o poważnej wadzie reaktora RBMK personel nie został poinformowany

Akademik W.A.Sidorenko już w 1983 ostrzegał Ministerstwo Budowy Maszyn Średnich [zakamuflowana org. zajmująca się w ZSRR przemysłem jądrowym] o możliwej awarii RBMK typu czarnobylskiego — odpisali mu że WIEDZĄ, ale NIC NIE ZROBIĄ, bo jest "nieprawdopodobna"!
(aż d 1986)

A czym się różnią reaktory używane w Krajach OECD od radzieckiego RBMK?

Praktycznie WSZYSTKIM!

  • reaktory RBMK służyły do produkcji militarnego praktycznie „czystego” plutonu 239-Pu, reaktory energetyczne są budowane wyłącznie do celów cywilnych — choć też powstaje w nich nieco plutonu, jest on zbyt mocno „zanieczyszczony” nierozszczepialnym izotopem 240-Pu, by dało się z niego robić broń
  • w reaktorach PWR/BWR (ponad 80% używanych na świecie) MODERATOREM JEST WODA, a nie grafit. Czy woda się może zapalić, jak tenże grafit?
    Nawet w najbardziej niekorzystnej sytuacji, gdyby doszło do chemicznego przekształcenia tejże wody na tlen i wodór, to powstała z niej mieszanka może być wybuchowa tylko w pewnych warunkach — zarówno przy zbyt małym stężeniu, albo przy zbyt dużej ilości pary wodnej wodór nie wybucha...
  • w elektrowniach jądrowych stosuje się wiele zabezpieczeń: zarówno aktywnych (wymagających ingerencji obsługi), jak również pasywnych (bezobsługowych, działających SAMOCZYNNIE z wykorzystaniem niezawodnych praw fizyki i niewymagających zawodnego potencjalnie zasilania z zewnątrz. Najważniejsze zabezpieczenia są właśnie pasywne, po to by wyeliminować potencjalnie zawodny czynnik ludzki.
    Niektóre Przykłady:
    — awaryjne pręty spadają samoczynnie pod wpływem grawitacji,
    — w przypadku utraty cieczy chłodzącej z rdzenia, zalewany jest zapasową wodą ze zbiornika umieszczonego powyżej, zawór otwiera jedynie różnica ciśnień
    — wystarczający przepływ cieczy chłodzącej we współcześnie budowanych reaktorach, zapewnia już... naturalna konwekcja
  • nawet w przypadku poważnej awarii, chroni otoczenie przed kontaminacją wiele barier: konstrukcja rdzenia, konstrukcja reaktora, KOPUŁA BEZPIECZEŃSTWA — a nad RBMK, tej najważniejszej z barier: kopuły bezpieczeństwa (bodajże ze względów oszczędnościowych) po prostu... nie było!.
    A czy ktoś widział Zachodni reaktor bez kopuły???

Przejdź na górę strony
 
+Zacytuj post
Phoenix*
post 01 sty 2011 - 21:46
Post #4










Jeżeli będziemy ślepo spoglądać na inne kraje to nigdy nie dogonimy czołówki. Nie powielajmy ich błędów i nie idźmy ich torem. Inwestujmy w czystą, ekologiczną i odnawialną energię wiatru, wody i słońca (które podobno jeszcze wytrzyma 5 miliardów lat i to bez remontu). Jakakolwiek katastrofa w takiej elektrowni będzie miała wręcz znikomy wpływ na środowisko, czego nie można powiedzieć o energii z atomu. Inwestujmy w czystą energię a dogonimy zachód. Po co nam odpady i inne zagrożenia. STOP ENERGII JĄDROWEJ!!!!!!!!!!!!!
Przejdź na górę strony
 
+Zacytuj post
Andrzej Karoń
post 22 paź 2011 - 03:01
Post #5


Użytkownik


Postów: 20
Dołączył: nie, 07 lis 10
Skąd: Olkusz



CYTAT(Phoenix @ 01 sty 2011 - 21:46) *
Jeżeli będziemy ślepo spoglądać na inne kraje to nigdy nie dogonimy czołówki. Nie powielajmy ich błędów i nie idźmy ich torem. Inwestujmy w czystą, ekologiczną i odnawialną energię wiatru, wody i słońca (które podobno jeszcze wytrzyma 5 miliardów lat i to bez remontu). Jakakolwiek katastrofa w takiej elektrowni będzie miała wręcz znikomy wpływ na środowisko, czego nie można powiedzieć o energii z atomu. Inwestujmy w czystą energię a dogonimy zachód. Po co nam odpady i inne zagrożenia. STOP ENERGII JĄDROWEJ!!!!!!!!!!!!!





Jeśli będzie Pan ślepo wciskać [Ctrl+C] i [Ctrl+V] z tekstem nie mającym NIC WSPÓLNEGO z poruszonym tu tematem (ten sam tekst jest też wrzucony gdzie indziej) — to dogoni Pan P.Phoenix czołówkę SPAMERÓW. Nie radzę powielać błędów i chodzenia torem niejednej osoby "zbanowanej" lub wydalonej w końcu z różnorodnych Forów dyskusyjnych za takie "wybryki". Radzę zainwestować w odrobinę samokrytycyzmu i więcej inwencji twórczej, a nie tfu-rczej.




Dodam jeszcze, że osobiście nic nie mam przeciwko Panu, ani wielu Pańskim poglądom (choć nie ze wszystkimi się zgadzam, ale to nie istotne w tej chwili). Sam nie uważam Energetyki Jądrowej za "Panaceum na wszystko", jednakże często bywa ona OSKARŻANA o szkody których nie wyrządza — między innymi traktuje się EJ jako "wróg" OZE, a przecież tuż obok EJ Borsele (Holandia), czy EJ Maanshan [Tajwan (Chiny)] — wesoło "świstają" wiatraki i "nic" sobie robią z pobliskiego "atom"-u (i vice versa).

Co do szkód wyrządzanych środowisku, to w przypadku EJ, jest oczywiście poważny problem z dekontaminacją znacznych terenów, ale przykład całkiem niedawnej awarii chemicznej w Ajka (Węgry), czy wielu ostatnio wycieków ropy naftowej, też powodują one zdecydowanie NIE "znikomy", a OGROMNY WPŁYW NA ŚRODOWISKO.

Na koniec wspomnę, że w przypadku katastrofy panelu słonecznego, nic (ponoć) jak dotąd się owszem nie stało, ale to nie znaczy że w przyszłości nigdy się nikomu nie stanie.
Gorzej nieco z katastrofą wiatraka, bo w ciągu ostatniego ćwierćwiecza doliczono się co najmniej 32 wypadków śmiertelnych z winy wiatraków (Źródło inf.: Wind-Works.org) — można tu polemizować, że to "mało", że więcej osób tygodniowo ginie na polskich drogach, itp., ale trzeba pamiętać, że każda z tych 32. osób to czyjś mąż, ojciec, syn… — nieprawdaż? — a więc prócz bezpośrednich ofiar wiatraków są też i pośrednie ofiary; a tych jest WIĘCEJ niż 32.!
Natomiast najgorsza jest katastrofa elektrowni wodnej, gdyż może prowadzić wręcz do HEKATOMBY. Najbardziej znane jest zerwanie wielu tam w Chinach (1975), które od razu zabiło KILKADZIESIĄT TYSIĘCY ludzi, a później w wyniku powodzi, chorób i innych skutków negatywnych tamtej katastrofy — zmarło potem w sumie do DWUSTU TYSIĘCY LUDZI.
…a więc, czy aby na pewno: "[i](…)Jakakolwiek katastrofa w takiej elektrowni będzie miała wręcz znikomy wpływ na środowisko(…)" ???

Przejdź na górę strony
 
+Zacytuj post

Szybka odpowiedźOdpowiedz na ten tematRozpocznij nowy temat
1 użytkownik(ów) przegląda ten temat (1 gości i 0 anonimowych użytkowników)
0 Użytkownicy:

 

 
REKLAMA
RSS Wersja bez grafiki Aktualny czas: 17 paź 2017 -11:39
Forum o energii atomowej. Elektrownia atomowa w Polsce - informacje, opinie, dyskusje. Argumenty za energją jądrową oraz argumenty przeciw takiej energii. Atom!
Lokalizacja EJ: Klempicz, Żarnowiec.